Rowerami do Sokółki

17 lipca 2020

5 lipca, po raz 14. z naszej parafii wyruszyła w trasę pielgrzymka rowerowa. Tym razem pątnicy udali się do Sanktuarium Cudu Eucharystycznego w Sokółce. Przy okazji podróżowali po przepięknych terenach Podlasia, modlili się w napotkanych na trasie kościołach i zwiedzali zabytki. Na tegoroczną pielgrzymkę wybrało się 29 osób. W ciągu pięciu dni przejechaliśmy ok. 490 km. 

Wyprawa rozpoczęła się w niedzielę od mszy świętej odprawionej w kościele parafialnym przy ul. Brzeskiej, przez wieloletniego kapelana pielgrzymów rowerowych, ks. Jarosława Rękawka. Na trudy drogi pobłogosławił nas proboszcz, ks. kanonik Marian Daniluk, przypominając, że pielgrzymka to szczególne rekolekcje w drodze, zaś pielgrzymowi nic się nie należy, a wszystko co otrzymuje, przyjmuje z wdzięcznością.

Po opuszczeniu Białej Podlaskiej skierowaliśmy się w stronę Konstantynowa, Zabuża i Sarnak. Na dłuższy odpoczynek i posiłek zatrzymaliśmy się w Milejczycach, gdzie przy okazji odwiedziliśmy cerkiew pw. św. Barbary oraz obejrzeliśmy dawną synagogę. Zbudowana z cegły, jako obiekt religijny funkcjonowała do 1941 r., a po wojnie wykorzystywana była na kino i bibliotekę. Od ubiegłego roku jej elewację zdobi wystawa plenerowa „Świat utracony – fotografie Żydów polskich w Milejczycach”. Powiększone fotografie, przedstawiają codzienne życie ówczesnych mieszkańców miejscowości, całe rodziny, pracowników przedsiębiorstw, portrety.

Tereny, przez które jechaliśmy ten i kolejne dni, to obszar kulturowo i mentalnie kształtowany przez różne narody, religie i wspólną historię mieszkańców. Znajdziemy tu piękne kościoły i liczne sanktuaria katolickie, szlak cerkiewny, meczety, gdzie modlą się Tatarzy polscy oraz pozostałości po judaizmie i kulturze żydowskiej.

Pokonaliśmy tego dnia na rowerach 126 km i dotarliśmy do Hajnówki. Na nocleg zatrzymaliśmy się w Domu Nauczyciela. Kolejny dzień rozpoczęliśmy wczesnym porankiem od mszy świętej odprawionej w kościele p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego. Proboszcz parafii, ks. prałat Zbigniew Niemyjski, pilotował nas później na trasie, podjeżdżając samochodem na miejsca naszych postojów, podpowiadał dogodną drogę, opowiadał historię mijanych miejscowości. Tak było np. gdy zatrzymaliśmy się w miejscowości Narewka, przy kościele św. Jana Chrzciciela. Razem z proboszczem tej parafii, ks. Grzegorzem Kułakowskim, obaj duchowni oprowadzili nas po świątyni i wokół niej, przytaczając różne miejscowe ciekawostki. Z Narewki przejechaliśmy przez most na rozległym i przepięknym Jeziorze Siemianowskim, zwanym też Zalewem Siemianówka, ponieważ ten zbiornik wodny powstał w wyniku spiętrzenia wody rzeki Narwi zaporą ziemną. Jest on nie tylko ciekawą atrakcją turystyczną, ale mieszkaniem dla dzikiego ptactwa, m.in. rybitw, mew, kaczek, czapli. Zalew dostarcza też ok. 15-30 ton ryb rocznie.

W tatarskim meczecie

Dalej pojechaliśmy przez Michałowo, Gródek i Bobrowniki, zatrzymując się na postoje przy okazałych cerkwiach prawosławnych, z których słynie ta okolica. W Kruszynianach zwiedziliśmy zabytkowy, drewniany meczet z drugiej połowy XVIII wieku, który jest najstarszym meczetem tatarskim w Polsce. W 2012 r. wraz z meczetem w Bohonikach został uznany przez władze Polski za pomnik historii. Kilkanaście metrów od meczetu znajduje się cmentarz muzułmański. We wsi, oprócz prawosławnych i katolików, do dzisiaj mieszka mniejszość tatarska. Rodziny te kultywują swoje tradycje. Turystom szczególnie smakują pyszne potrawy przygotowywane przez tatarskie gospodynie, a w okolicy znaleźć można wiele gospodarstw agroturystycznych.

Po południu aura przestała nam sprzyjać. We znaki dawał się silny wiatr, coraz wyższe górki na trasie, w końcu spadł deszcz, który zmoczył nas obficie, ale nie ostudził zapału pielgrzymowania. Po przejechaniu tego dnia na rowerach 120 km dotarliśmy do Sokółki. Zmęczeni, ale szczęśliwi z osiągniętego celu, pełni nowych wrażeń i doświadczeń.

Hostia przemieniona w ciało

Zakwaterowano nas w hotelu obok kościoła św. Antoniego Padewskiego, który kilka lat temu zasłynął z cudu eucharystycznego. To obszerna, zabytkowa świątynia w stylu klasycystycznym z dwoma wieżami, wybudowana w latach 1840-1848.

W tej właśnie pięknej świątyni rozpoczęliśmy nasz następny dzień od uczestnictwa we mszy świętej. Następnie całą grupą modliliśmy się wspólnie przed Najświętszym Sakramentem, wystawionym w bocznej kaplicy, gdzie znajduje się również wystawiony w relikwiarzu korporał z cząstką hostii przemienioną cudownie we fragment ludzkiego serca, widoczny jako zakrzepła plamka krwi. Cud w Sokółce jest pierwszym w Polsce cudem eucharystycznym. Mistyczne wydarzenia miały miejsce w październiku 2008 r., jednak przez długi czas były owiane tajemnicą. Wówczas to podczas mszy na podłogę kościoła upadł komunikant. Zgodnie z procedurą kościelną kapłan podniósł go i włożył do naczynia z wodą, by się rozpuścił. Naczynie przechowywano w specjalnym sejfie. Po dwóch tygodniach duchowni stwierdzili, że hostia nie rozpuściła się, a na jej środku powstała krwista plama. Wydarzenie badała komisja kościelna oraz niezależni profesorowie medycyny. Ci ostatni uznali iż czerwonobrunatna plamka na hostii to fragment ludzkiego serca w stanie agonalnym. Komisja oraz prokuratura uznały, że w wydarzeniach nie uczestniczyły osoby postronne, a zatem nie można mówić o ingerencji ludzkiej w te wydarzenia. Fragment komunikantu o zmienionej postaci położony na białym korporale pozostał w formie zakrzepłej krwi, od tamtej pory nie zmienił swojego wyglądu. W 2011 r. przeniesiony został do bocznej kaplicy kościoła do adoracji przez wiernych.

W Świętej Wodzie i nie tylko

Po śniadaniu i zapakowaniu bagaży ruszyliśmy w dalszą trasę. Około południa dotarliśmy do Świętej Wody, gdzie znajduje się Sanktuarium Mastki Bożej Bolesnej. Kult maryjny w tym miejscu sięga XVIII wieku. Nazwa miejsca pochodzi od cudownego źródełka, z którego woda, według historii, 300 lat temu uzdrowiła niewidomego szlachcica. Źródełko znajduje się za niewielkim kościołem. Ponadto uwagę przyciąga wzgórze tysięcy pątniczych krzyży. Wszystko mieści się na dużym, bardzo zadbanym terenie. My mieliśmy czas na osobistą modlitwę w kościółku i na Dróżkach Różańcowych, czas na zadumę na górze krzyży i na odpoczynek. Spotkaliśmy też proboszcza parafii, ks. Alfreda Butwiłowskiego, który chętnie podzielił się z nami informacjami na temat sanktuarium, jak też własnej pasji rowerowej. Okazało się, że duchowny wielokrotnie organizował pielgrzymki rowerowe do Rzymu. My również podzieliliśmy się z księdzem swoimi doświadczeniami z pielgrzymek po Kresach Wschodnich.

Dalej pojechaliśmy leśnymi dróżkami, przejeżdżając przez fragment Puszczy Knyszyńskiej. Na poobiedni postój zatrzymaliśmy się w królewskim mieście Knyszynie, gdzie często przebywał król Zygmunt II August. W tym właśnie mieście monarcha zmarł. Na rynku stoi pomnik króla, przy którym zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie. Chętnie sfotografował się z nami burmistrz miasteczka, który akurat wyszedł z pracy i zainteresował się naszą grupą. W Knyszynie zwiedziliśmy zabytkowy kościół p.w. św. Jana Apostoła i Ewangelisty. Niestety, zamek królewski nie przetrwał do naszych czasów.

Jak u Pana Boga za piecem

Tego dnia przejechaliśmy rowerami 80 km i dotarliśmy do Tykocina. Zakwaterowaliśmy się w uroczym hoteliku „Alumnat”, gdzie kręcono sceny do filmu "U Pana Boga za piecem" i jego kontynuacje. Zabytkowy obiekt "grał” gospodę "Zapiecek". Warto wspomnieć, że budynek powstał w 1647 r. jako przytułek dla inwalidów wojennych i funkcję swą pełnił aż do 1915 r. W latach 50. istniało tu schronisko PTTK, a od 1993 r. jest to prywatny hotel i restauracja. Na tykocińskim rynku natrafiliśmy na Piknik z Produktem Polskim. Przy licznych stoiskach mogliśmy poczęstować się pysznymi specjałami podlaskimi, przygotowanymi przez koła gospodyń wiejskich. Gościem wydarzenia był podróżujący na trasie kampanii wyborczej prezydent Andrzej Duda.

W Tykocinie znajduje się ponad 100 obiektów zabytkowych. Po kolacji wybraliśmy się na spacer, by część z nich obejrzeć. Oprócz brukowanych uliczek, drewnianych domków, murowanych kamieniczek, uwagę zwraca okazała synagoga, obecnie Muzeum Kultury Żydowskiej. Zbudowana została w 1642 r. Jest obecnie drugą co do wielkości i jedną z najstarszych synagog w Polsce.

Kolejnego dnia skoro świt udaliśmy do do kościoła p.w. Trójcy Przenajświętszej na Eucharystię. To późnobarokowa świątynia, ufundowana przez hetmana Jana Klemensa Branickiego w latach 1742 – 1748. Charakterystyczna jest okazała elewacja frontowa typu parawanowego – po obu stronach kościoła znajdują się dwie wieże połączone z korpusem świątyni arkadami w kształcie półkolistych skrzydeł. Warto przypomnieć, że kościół ten „wystąpił” w filmie „Biała sukienka”. Po mszy św., proboszcz parafii, ks. Jarosław Stefaniak opowiedział nam historię miasta i kościoła.

W siedzibie królów i książąt

Po śniadaniu ruszyliśmy do tykocińskiego zamku, z którym związana jest część historii Polski.Przed wiekami na wyspie na rzece Narwi stał zamek, należący do rodziny Gasztołdów, litewskich możnowładców, tych od Barbary Radziwiłłówny, gdyż Jan Gasztołd był jej pierwszym mężem. Po bezpotomnej śmierci ostatniego z rodu posiadłość przeszła w ręce króla Zygmunta Starego, a następnie Zygmunta Augusta. Król nakazał rozbudowę zamku, który stał się jedną z najsilniejszych twierdz w Rzeczypospolitej. Tutaj przez kilkanaście miesięcy stała trumna ze zwłokami króla Zygmunta Augusta. Twierdzę często odwiedzał też Stefan Batory. Zygmunt III Waza schronił się tu wraz z rodziną przed zarazą. Mieszkał w Tykocinie na przełomie 1630 i 1631 roku. Podczas potopu szwedzkiego w zamku stacjonowały sprzymierzone ze Szwedami wojska Bogusława Radziwiłła, co opisał Sienkiewicz w „Potopie”. Tu zmarł książę Janusz Radziwiłł. Ostatecznie Tykocin został zdobyty przez wojska wierne Janowi Kazimierzowi. Za zasługi w czasie potopu szwedzkiego zamek został ofiarowany Stefanowi Czarnieckiemu. Ten zaś przekazał go córce, Aleksandrze Katarzynie, która wyszła za mąż za Jana Klemensa Branickiego. W 1705 roku na zamku odbyło się spotkanie króla Polski Augusta II z carem Piotrem I. Podczas tego spotkania ustanowiono Order Orła Białego, który do dziś jest najwyższym polskim odznaczeniem. W 1734 r. zamek został zniszczony przez pożar. Resztę budowli rozebrano, a cegłę zużyto m.in. do budowy klasztoru bernardynów. Na przełomie XX i XXI wieku miejsce po zamku wykupił prywatny właściciel. Na starych fundamentach wybudowano nowy zamek. Dziś funkcjonuje tu muzeum, hotel i restauracja. Po obejrzeniu wspaniałej budowli z zewnątrz i zrobieniu pamiątkowego zdjęcia ruszyliśmy w dalsza trasę. Jechaliśmy m.in. przez Jeżewo Stare, Sokoły, Brańsk, Małyszczyn. Po drodze odwiedziliśmy Sanktuarium Matki Bożej Pojednania w Hodyszewie. W kościele, który powstał po II wojnie światowej znajduje się cudowny obraz Matki Bożej, ukoronowany papieskimi koronami w 1980 r. W pobliskim lasku jest miejsce zwane Krynicą. Tu według tradycji objawiła się cudowna ikona Matki Bożej i to tu po dzień dzisiejszy bije źródło, a liczni pielgrzymi doświadczają tam działania łaski.

Jak u babci na wsi

Na nocleg dotarliśmy do Ziołowego Zakątka w Korycinach. To ciekawe miejsce agroturystyczne z drewnianymi, wiejskimi chatami do mieszkania, rozległymi ogrodami ziołowymi i hodowlą zwierząt gospodarskich. Zupełnie jakbyśmy się przenieśli w czasie, na dawną polską wieś. Największy skarb Ziołowego Zakątka to Podlaski Ogród Botaniczny. Liczy on ok. 1500 odmian roślin leczniczych i aromatycznych, w tym 85 gatunków objętych ścisłą i 13 częściowa ochroną. Ponadto miejsce to oferuje warsztaty zielarskie, ceramiczne i rzeźbiarskie, zabiegi kosmetyczne w ziołowym Spa, edukację przyrodniczą dla dzieci i dorosłych, ziołowe produkty w miejscowych sklepikach oraz pyszną kuchnię podlaską.

Rankiem następnego dnia udaliśmy się do drewnianego, wiejskiego kościółka, stojącego nad stawem na terenie Ziołowego Zakątka. To dawny kościół Wniebowzięcia NMP przeniesiony tu z Grodziska. Dziś zwany kaplicą Matki Bożej Jagodnej, urzeka ludowym wystrojem. Ostatnią na tegorocznej trasie pielgrzymkowej Eucharystię odprawił nasz kapelan, ks. Jarosław Rękawek, a my włączaliśmy się poprzez czytania Pisma św., śpiew psalmów i pieśni. Po śniadaniu ruszyliśmy w stronę Białej Podlaskiej. Dotarliśmy po przejechaniu kolejnych 90 km, szczęśliwie bez żadnych kolizji, awarii i innych nieprzyjemnych przygód.

Małgorzata Brodowska

 

 

 

 

 



Znajdź swoje miejsce w parafii...

Ładowanie…

Polecamy

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
71 0.15237283706665